poniedziałek, 20 sierpnia 2012

My first cluster meeting

Nareszcie udalo sie, z wielkim wysilkiem, na rowerze, dotrzec na moje pierwsze spotkanie au pair!
Rano, przed spotkaniem postanowilam sie jeszcze wybrac na plaze i tak mi sie dlugo zeszlo, ze nawet na pojechanie autobusem bylo za pozno. Postanowilam pedzic rowerem wzdluz oceanu, ja nazywam to expressway dla rowerow (od wczoraj). 



Spotkanie mialam w niedziele w Bass Museum of Art o godzinie 3.00 z domu wyszlam o 2.40 :O Chcialam wziac rower ale lancuch spadl wiec jeszcze musialam to naprawiac. W koncu wyruszylam. Od pierwszej ulicy do 21 dotarlam do muzeum w 20 minut ale bylam taaak zmeczona a na dodatek spalilam sobie rece bo nie zdarzylam nalozyc balsamu. Dzisiaj piecze ;/

Miami Beach
Wreszcie poznalam dziewczyny z mojej grupy jest nas tylko 6 osob: Wendy - Meksyk, Karol - Brazylia, Natalia, Julia, Alexandra - Kolumbia i Ja :)) Spotkalam nareszcie tez moja LCC i uspokoila mnie bo powiedziala, ze jezeli chcialabym zostac na kolejny rok to beda pytac Ja o opinie i jesli bede chodzic na Jej spotkania nie bede miala zadnego problemu zeby zostac :)) 
Muzeum mnie nie powalilo, bardzo male i wystawa prawie zadna ;) Ale podobno maja zmieniac wystawe wiec to moze dlatego.

Bass Museum of Art
Potem poszlismy napic sie czegos bo bylo bardzo goraco tego dnia.  LCC zebrala podpisy i pytala wszystkich czy wszystko z rodzinami jest w porzadku, czy placa nam na czas i czy nie pracujemy wiecej niz powinnysmy. Wymienilismy sie z dziewczynami numerami telefonow, facebookami i mailami i ja pedzilam spowrotem rowerem do domu, tym razem troche wolniej... I wykonczona poszlam spac :))

LCC powiedzialam, ze nie pracuje wiecej niz 45 godzin w tygodniu, bo zwykle nie pracuje, ale w tym tygodniu moja rodzinka przecholowala i to sporo bo pracowalam 56 godzin. Wszystko przez to, ze maly nie zaczal jeszcze szkoly i skonczyl summer camp. Tak  wiec kazdego dnia musialam pracowac 10,5 godziny, gdzie limit na dzien jest nie wiecej niz 10 i nie wiecej niz 45 godzin w tygodniu jak juz wspomnialam. Dodatkowo w piatek poprosilimy mnie zebym zostala z malym wieczorem wiec w sumie pracowalam 14,5 godziny. Hostka zachowywala sie jak gdyby nigdy nic wiec postanowilam sie Jej spytac czy wie, ze pracowalam wiecej niz 45 godzin w tym tygodniu, a Ona oczywiscie byla wielce zaskoczona! hmmm Powiedzialam, ze moge pracowac wiecej ale chce miec wiecej dni wolnych a ona zaczela swoja stara gadke, ze nie liczy dni i ze jesli sami dostana wolne to bede mogla jechac gdzies jeszcze na tydzien. Tu musze zaznaczyc, ze mam jeszcze tylko 2 dni wolne przypadajace mi na ten rok ;( Wiec w sumie nie zostalo mi wynagrodzone w zaden sposob to,ze pracowalam 11 godzin wiecej niz powinnam...  To jest wlasnie moja hostka. Dzieki takim Jej zachowaniom jestem coraz blizsza zmienieniu rodziny na nastepny rok. Teraz postanowilam zapisywac godziny w jakich pracuje i dawac im to pod koniec tygodnia.

Ale przechodzac do bardziej przyjemnych rzeczy... W sobote wybralam sie z Juliana, kolezanka z Brazylii, ktora mieszka blosko mnie do klubu, ktory mijalam ktoregos razu, jedyny w ktorym nie graja techno! A, ze techno nienawidze chcialam koniecznie sie tam wybrac :)) 


Juliana i ja
Dancing mambo
A po drodze spotykalam bardzo dziwnych ludzi z wezami i krolami Julianami na ramionach ;)


Klub bardzo fajny. Muzyka super - taka latino :D i caly czas byly pokazy taneczne takie jak na filmiku, ale nie tylko. Sory, ze bokiem ale nie wiem jak przekrecic ;))

video

Pisze jakby od konca bo swoj weekend zaczelam od odwiedzenia biblioteki i zalozenia karty. Niestety nie mialam zadnego dokumentu potwierdzajacego tego, ze mieszkam w Miami wiec dostalam tylko karte tymczasowa, ale dostalam juz dokument z banku wiec w sobote bede miala juz ta wlasciwa :)
Podczas poszukiwania ksiazki do nauki angielskiego znalazlam ksiazke do nauki POLSKIEGO!


No i zaczelam czytac "Przygody Tomka Sawyera" bo kiedy sie uczy jezyka trzeba czytac cos lekkiego, prawda? ;) Moze pozniej cos ciezszego.

No i znowu poniedzialek - najgorszy dzien tygodnia i szok po leniwym weekendzie ;) Ja na prawde nie lubie poniedzialkow!
Na szczescie prace zaczelam o 10 bo to udalo mi sie wyperswadowac (hmm jakims cudem hostka moze zaczynac prace pozniej). Przyjechala do nas Maja z 3,5 letnia dziewczynka i bawilismy sie razem w South Point Park pod prysznicami i zraszaczami (sprinkles - po angielsku lepiej brzmi)

South Point Park

Oby kolejny tydzien zlecial szybko :)


3 komentarze:

  1. To faktycznie Twoja hostka nie postępuje sprawiedliwie, chyba bym pogadała z nią, że tak nie może być, a jeśli będzie się to powtarzać to bym pomyślałam nad pomocą LCC. A na następny rok chyba bym zmieniła jednak rodzinę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki :) ZObacze jak sytuacja bedzie sie dalej klarowac ;) Pozdrawiam i powodzenia w au pairowej drodze! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak! Mango's!! Swietny klub :)

    OdpowiedzUsuń