środa, 19 września 2012

poniedziałek, 17 września 2012

Decisions, decisions...

Ostatecznie podjete!
Dzisiaj rozmawialam z moimi hostami i zdecydowalam sie zostac na kolejny rok!


Jeszcze 5 miesiecy do konca tego roku, ale HM chciala zebym podjela decyzje do 1 pazdziernika bo potem wiaze sie to z wiekszymi kosztami. Nie byla to latwa decyzja a jeszcze jak sobie uswiadomie, ze wroce do domu dopiero w marcu 2014 roku!! Troche to przeraza, ale inne sprawy zdecydowanie przewazyly.

  • Pierwsza to male szanse na znalezienie pracy w Polsce,
  • Zostajac tutaj moge jeszcze wiecej miejsc zobaczyc,
  • Poznac wiecej fajnych ludzi z calego swiata,
  • Nauczyc sie kolejnego jezyka,
  • Poznac lepiej kulture amerykanska, w miami wlasciwie tez troche kubanska, meksykanska itd,
  • Pojsc na kolejny ciekawy kurs, prawdopodobnie jakis zwiazany z psychologia,

etc, etc. Moglabym tak dluzej, ale nie bede sie rozwodzic  nad tematem :)
Zostaje i juz! Koniec. Kropka.  
Ale...  z nadzieja, ze uda mi sie odwiedzic Polske we wrzesniu za rok! Nie chce pisac, czego mi brakuje tutaj bo zrobi sie zbyt smutno ;)
Jedna sprawa, ktora udalo mi sie dzisiaj "wywalczyc" hosci beda mi dokladac pieniadze do rachunku za telefon :)) i jeszcze jedno... W grudniu lece do Brazylii!!! :D


Amen.


niedziela, 16 września 2012

Waiting for the sun....

Nigdy nie mialam okazji byc na plazy oswicie wiec postanowilam zaspokoic swoja ciekawosc. Moja ciekawosc byla silniejsza niz lenistwo i lek przed wyjsciem z domu kiedy jeszcze ciemno na dworze (tak, jestem z lubelskiego, u nas mowi sie "na dworze") i ani zywej duszy na ulicach. Nie wiem po co, ale wstalam o 4 rano, zeby wyjsc z domu o 5. O 5.30 stwierdzilam, ze jeszcze zbyt ciemno zeby wychodzic ;) Wyszlam o 6. Myslala, ze zaraz zrobi sie widno, wiec szlam przez South Point Park w kierunku plazy. I tak sobie myslalam: "I must be crazy!" To, ze nie bylo ludzi to mnie tak bardzo nie przerazalo jak mijanie pojedynczych osob w ciemnosci. Hostka mowila, zebym nie wracala nigdy w nocy sama, ale zebym nie wychodzila oswicie z domu juz nie mowila ;)

South Point Park
Cruise Ship
Kiedy dotarlam do plazy ciagle jeszcze bylo ciemno, za to pojawili sie ludzie! Chyba kontynuowali impreze z poprzedniego dnia. Co troche przejezdzala policja na malych smiesznych autkach. 
Jedna ciekawa rzecz na temat plazy w Miami Beach. Plaza zamykana jest o polnocy a otwierana o 5 rano. Nie jestem pewna w jakim celu tak zostalo ustalone. Moze w obawie przed szalonymi turystami, ktorzy by chcieli robic imprezy na plazy... Nie wiem. W kazdym badz razie wiem, ze po polnocy policja jezdzi w kolko po plazy wiec raczej nie ma mozliwosci ukrycia sie przed nimi.
O godzinie 7 zaczynalo sie troszeczke rozwidniac i nagle pojawilo sie troche ludzi na plazy, ktorzy biegali, cwiczyli lub po prostu przyszli na plaze sie opalac i plywac w oceanie.



Troche zimno bylo... moze 25C ;)



Kiedy nareszcie zrobilo sie calkiem widno moglam wreszcie zrelaksowac sie przy ksiazce. Juz nie czytam Tomka Sawyera - nie rozumialam wiekszosci slow bo ta ksiazka pisana jest w jakims dawnym niezrozumialym dla mnie angielskim. Postanowilam poszukac cos bardziej wspolczesnego. Niestety Lidziaku nie znalazlam "Wyznan zakupocholiczki".




W koncu trzeba bylo pojsc do domu sie wyspac ;) A ze uwielbiam spacery po plazy...


Pufferfish - niestety niezywa

I ciagle nie wiem czy to waz, czy gruby sznur...

W South Point Park i generalnie w Miami Beach mozna spotkac mnostwo ludzi, ktorzy dbaja o swoja kondycje fizyczna. To na zdjeciu to akurat byla zorganizowana grupa, ktora prawdodpodobnie spotyka sie kazdego dnia o tej samej porze na plazy i wspolnie cwiczy. Fajan sprawa. Slyszlam tez o grupie ludzi, ktorzy spotykaja sie w tym samym parku zeby cwiczyc wspolnie joge. Takich grop pewnie jest wiecej, ale niestety nie slyszalam jeszcze o grupie ludzi krecacych Huula ;)


Niestety nie mam motywacji do biegania jak wiekszosc ludzi tutaj. Zastanawialam skad to sie bierze u Amerykanow... Prawdopodobnie od najmlodszych lat dzieci maja jakies dodatkowe zajecia sportowe i istnieje tu bardziej niz w Polsce kult wysportowanego ciala i zdrowego trybu zycia. 
Przyklad mojego malego lobuza. Mama zapisala go na  karate zeby spozytkowac jakos jego nadmiar energii, dodatkowo bedzie mial koszykowke i pilke nozna. Nie dadza mu odpoczac! Teraz bedzie w szkole od 8 do 16.

piątek, 14 września 2012

Wrzesien! Powrot do szkoly....

Przyszedl wrzesien a wraz z wrzesniem trzeba isc do szkoly....  ;) Maly wreszcie zaczal szkole!! Jest tam zwykle od 8 do 15. Jego szkola jest dostc daleko wiec musze go zawozic i odbierac samochodem. Czasem zawoza Go rodzice. Droga mniej wiecej wyglada tak:


Ja tez chodze do szkoly - zapisalam sie na kurs angielskiego ESL (English as a Second Language). Moj kurs jest w Miami Dade College. Zajecia mam od 10 do 13 wiec bez problemu zdaze zawiezc i odebrac malego. Tym bardziej, ze za kazde 15 munut spoznienia w odebraniu dziecka rodzice musza placic $30!! 
W mojej grupie z kursu jest chyba 15 osob z czego 13 mowi po hiszpansku, to znaczy wiekszosc grupy pochodzi z Ameryki Poludniowej. Smiesznie jest kiedy zaczynaja do mnie mowic po hiszpansku :) Tak wlasnie sobie mysle, ze jesli zdecyduje sie zostac kolejny rok to pojde na kurs hiszpanskiego. Nawet chodzac ulicami Miami slyszy sie glownie hiszpanski i sporo ludzi nie zna nawet angielskiego! Wiec chyba warto chociaz troche znac ten jezyk.
To kilka zdjec  z mojego kampusu:




I troche nauki w bibliotece...
Widok z garazu z osmego pietra...
...gdzie zawsze znajdzie sie miejsce dla mnie :D
Wczoraj minelo 7 miesiecy mojego pobytu w USA! Jeszcze tylko 5 miesiecy wiecej! A moze dluzej.... Hostka powiedziala, ze musze zdecydowac przed 1 pazdziernika, czy chce zostac z Nimi. Postanowilam najpierw porozmawiac o kilku sprawach i omowic kilka nowych zasad... Jezeli wszystko sie dobrze ulozy to zostane. Wkrotce dam znac :) Tymczasem... Jak swietowalam moja rocznice pobytu tutaj... Po szkole, mialam jeszcze 2 godziny do odebrania malego wiec postanowilam odwiezc kolezanke do domu bo padalo a Jej dom byl prawie po drodze, to znaczy musialam zboczyc kilka przecznic. Nic wielkiego... Dojechalam do Jej domu, Ona wytlumaczyla mi jak wrocic do glownej drogi a ja.... ZABLADZILAM!!! Szczerze to do tej pory nie wiem jak ja jechalam bylam tak zestresowana, ze nie zdaze do szkoly Maxa, wiecie $30 za 15 min, dzwonienie do szkoly i tlumaczenie sie i takie tam... Bladzilam strasznie dlugo, pojechalam jakos naokolo. Ostatecznie udalo mi sie dotrzec na czas! Kamien z serca ;)

Ostatni weekend wybralam sie z Juliana, kolezanka z Brazylii i Jej znajomym do Islamorada. Mielismy niestety tylko jeden dzien na Keys wiec nie chcielismy jechac do chyba najbardziej popularnego Key West ale koniecznie chce tak sie jeszcze wybrac. Mialam za tydzien ale chyba bede musiala pracowac ;/ bo hostka jedzie do pracy gdzies tam i host moze potrzebowac pomocy hyh.... Mniejsza z tym. Spedzilismy tam bardzo milo czas. Plaza jest bardziej przyjemna, bardziej dzika i mniej zaludniona niz w Miami Beach i chyba dlatego wlasnie ja wole.



  [Ja, Rolando, Juliana] Troche nas poucinalo :)  
No i na koniec bardzo wazna wiadomosc... 
Dostalam wreszcie swoje hula hoop! :P


Zostawac rok dluzej, czy nie zostawac, ehhh....