wtorek, 4 marca 2014

To juz koniec? vol. 1

To już dwa lata odkąd przyleciałam do USA. Minęło tak szybko, że trudno mi uwierzyc, że to juz czas... Czas na zmiany. Jeszcze nie jestem do końca pewna na jakie zmiany... Host rodzina chce żebym została z nimi jeszcze przynajmniej rok i poszła na studia. Teraz zajmuje sie wszystkimi sprawami formalnymi, których jest mnóstwo i sa stresujące dla mnie. Nie chce sie usprawiedliwiać, ale to dlatego nie pisałam tak dlugo. Chyba pól roku... Już pewnie zapomnieliście o mnie...
W każdym bądź razie ciągle jestem w Miami, chociaż kilka dni temu rozpoczął się mój miesiąc na podróżowanie. Nie poróżuje, a czekam na odpowiedź z immigration office o zmianie statusu mojej wizy, tymczasowo na turystyczną. Później jak już zmienią mi status to złoże dokumenty do Collegu i prawdopodobnie rozpoczne studia. Prawdopodobnie bo ciągle nie wiem. Mam wątpliwości. Najbardziej chciałabym pójść na studia doktoranckie tutaja, ale do tego trzeba zdać egzamin tzw. GRE (Graduate record examination), który jest niezbędny na studia magisterskie i doktoranckie plus trzeba mieć jeszcze pieniądze na te studia a wiadomo, że z Au pairskiej pensji nie da się odłożyć na to. Z tych względów właśnie na początek zapiszę się do collegu na business administration (administracja w biznesie) i potem ewentualnie, jak ogarnę ten egzamin to przeniosę się dalej. Tak mniej więcej wygląda moja sytuacja teraz. Host rodzina placi mi za część studiów a ja mam mieszkać z nimi i pomagać przy małym...

Podczas mojej nieobecności troche się działo i na pewno opuściłam okazje do napisania ciekawych postów, których się teraz nie da tak odtworzyć. Na szczęście mój katalog ze zdjęciami jest w miarę uporządkowany i to troche pomoże :)

PAŹDZIERNIK

Naszła mnie wielka ochota na uwiecznienie najpiękniejszych zakątków Miami Beach a dokładniej budek ratowniczych. Oto kilka z nich.

















Wszystko to chyba bo męczyła mnie myśl, że niedługo tego już nie będę mogła widzieć za każdym razem jak zachce mi się wyjść z domu... Plus zaczelam biegac dosyc regularnie wlasnie na plazy i to też mnie zainspirowało. 
To tutaj biegam:


Moja trasa biegowa


South Point Park nocą

South Point Park w dzień

McArthur Causeway i widok na Downtown
Jak piszę, że biegam na plaży to nie znaczy, że na takich miękkim pisaku, gdzie bym się zakopywała, tylko tak jak widać na tym pierwszym zdjęciu piach jest twardy, a niedawno odkryłam, że pod nim jest zwykły cement! To chyba po to, żeby samochody ratownicze i inne mogły spokojnie się po plaży przemieszczać.
Najczęściej biegam tą trasą od Miami Beach Marina do ok 14 ulicy.



W Październiku pojechałam też na weekend do Tampy i Orlando na południu Florydy. W tampie odwiedziłam Bush Gardens a w Orlando Sea World - dwoma słowami parki rozrywki ze zwierzakami i kolejkami górskimi. Było super! Uwielbiam kolejki górskie, chociaż niektóre były na prawde przerażające. Nie wiecie jak głośno potrafie krzyczeć! ;)



Bawiłam się świetnie :)

Tampa
Life's hard






Moje ulubione - surykatki





Orlando
Sea World



Delfinki





Orki

Soak zone hahaha ;)

Orka Shamu




Pod koniec października nie mogło oczywiście zabraknąć Halloween. Z tej okazji na słynnej już Lincoln Road zbierają się ludzie w przebraniach. Jest trasznie tłoczno i ledwo można przedrzeć się przez tłum, ale mimo tego jest miła i zarazem zabawna atmosfera. Czasem można zobaczyć na  prawdę pomysłowe kostiumy. Jak np. klocki lego...





Ja po prostu byłam sobą ;)
Zlot czarownic




Ojciec i syn na Szczudłach

Oczywiście standardowo musiałam wybrać się na coroczne spotkanie Au Pair z rodzinami i LCC. Z tej okazji upiekłam szarlotke, jako "polskie danie" ;) Stwierdziłam, że już nie będe robić pierogów po raz drugi, bo  na to potrzebuje 3x więcej czasu.




Polka i Ironman

A tak wyglądał nasz Halloween'owy backyard. 


Malowanie spooki house



Potem była impreza Halloween w szkole
Booo

LISTOPAD

Co roku w Miami Beach w Convention Center organizowane są pokazy samochodów. W tym roku wybrałam się i ja.







Maluch też się tam znalazł!

Właśnie straciłam połowe tego posta więc CDN...

3 komentarze:

  1. No nareszcie się doczekałam :)))
    Plaża przepiękna, naprawdę - nam w Nowym Jorku nadal zima doskwiera...
    nie mogę uwierzyć, że zaczęłam czytać Twojego bloga jeszcze w Polsce, a teraz sama już mam za sobą sześć miesięcy w USA :)
    Powodzenia z wizą i studiami!

    no i pisz częściej!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zapomniałyśmy o Tobie!! Ostatnio właśnie myślałam, co u Ciebie! Ale domyślałam się, że masz dużo na głowie, i po cichu liczyłam na notkę wkrótce, no i się doczekałam :)
    Fajne te zdjecia z budkami, świetny miałaś pomysł!:) I super miejsce do biegania, dla samych widoków warto ruszyć tyłek :P
    No i ah nasz maluszek <3

    Czekam na następne notki! I życzę Ci powodzenia, aby wszystko się poukładało tak jak sobie tego życzysz! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najwierniejsi zostali!
    Tak dłuuuugo czekałam na ten post! oh jej! Nareszcie jest.
    Trzymam za Ciebie kciukiii, bardzo mocno! Za te studia! Dajesz girl, dajesz! :)

    <3 plaża w miami *__*

    OdpowiedzUsuń